VAT – nie taki diabeł straszny, choć tkwi w szczegółach

„Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki” powiedział Benjamin Franklin, polityk i uczony żyjący w XVIII wieku w Stanach Zjednoczonych. W tych słowach zawarta jest gorzka prawda albowiem i jedno i drugie jest nieuniknione niezależnie od czasu w jakim przyjdzie nam żyć. Jedną z danin, jaką płacimy fiskusowi jest podatek od towarów i usług, tzw. podatek VAT (Value Added Tax). VAT jest podatkiem pośrednim, płaconym w cenie towaru przez finalnego nabywcę danego towaru bądź usługi. Odpowiedź na pytanie jak obliczyć VAT dotyczy tak naprawdę odpowiedzi na pytanie o stawkę podatku jaką należy zastosować do danej transakcji. Stawki podatku VAT reguluje ustawa z dnia 11 marca 2004 roku o podatku od towarów i usług. Obecnie w Polsce obowiązują: stawka 23% (tzw. stawka podstawowa), 8%, 5% i 0%. O przyporządkowaniu określonej transakcji do danej grupy objętej obowiązującą stawką decyduje sprzedawca i to on ponosi odpowiedzialność skarbową za właściwe rozliczenie z fiskusem. Znając stawkę należy już tylko wykonać prostą operację matematyczną. Co prawda nikt już nie wylicza ceny „na piechotę” – od tego są wyspecjalizowane systemy fakturujące i księgowe, ale warto jest poznać regułę według której obliczana jest ostateczna cena towaru bądź usługi. Załóżmy, że przedsiębiorca sprzedaje artykuł do którego zastosowanie ma podstawowa stawka podatku VAT (23%). Cena brutto (uwidoczniona na fakturze) jaką ma zapłacić kupujący to 246 zł. Ile w tej kwocie stanowi podatek VAT? Przeliczamy według wzoru:
kwota VAT = (cena brutto/1,23) * 0,23
czyli dla naszego przykładu:
(246/1,23)*0,23 = 200*0,23=46 zł.
Tak więc w cenie 246 złotych, 46 złotych stanowi podatek VAT.
Proste? A to zależy. Dla finalnego nabywcy owszem. On już wie jaką część ceny danego towaru zapłacił w formie podatku pośredniego. Niewiele może z tym zrobić, ale przynajmniej ma świadomość struktury ceny danego artykułu bądź usługi. A przedsiębiorca? On z kolei musi jeszcze odprowadzić podatek od tej transakcji do urzędu skarbowego. Co wcale nie oznacza, że „oddaje” całe 46 złotych fiskusowi. Przedsiębiorca posługuje się w swojej działalności pojęciem podatku VAT należnego (czyli tego, który musi odprowadzić) oraz podatku VAT naliczonego (czyli tego który zapłacił w cenie towarów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności i wynikającego z tzw. faktur kosztowych). Kwota podatku VAT jaką zapłacić musi Skarbowi Państwa przedsiębiorca za dany okres rozliczeniowy stanowi różnicę pomiędzy podatkiem należnym a podatkiem naliczonym. Jeżeli wynik takiego działania jest liczbą dodatnią to znaczy, że jest to kwota jaką przedsiębiorca musi wpłacić na konto właściwego urzędu skarbowego. Wartość ujemna natomiast pojawia się w sytuacji wystąpienia nadwyżki VAT’u naliczonego nad VAT’em. W takiej sytuacji przedsiębiorca (podatnik VAT) może się ubiegać o zwrot nadwyżki lub przenieść ją na poczet rozliczeń w kolejnym okresie. Czy każda osoba prowadząca działalność rozlicza się w ten sposób? Nie. Schemat taki obowiązuje wyłącznie w przypadku zarejestrowanych, czynnych podatników VAT.
Nikt nie lubi płacić podatków. Pamiętajmy jednak, że to właśnie dzięki nim państwo może funkcjonować. Na koniec jeszcze jedna myśl Franklina, który zacytowany jest na wstępie: „Jesteśmy o wiele bardziej opodatkowani przez nasze próżniactwo, pychę i głupotę niż przez rząd”. No cóż…Franklin nie płacił VAT’u!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *